21. DOM–WIOSKA. Czy kilka domów może stworzyć dobre sąsiedztwo?

Wstęp

Przy projektowaniu domu jednorodzinnego bardzo łatwo skupić się na samej działce.

Myślimy o tym, gdzie stanie budynek, jak duży będzie salon, czy kuchnia ma być otwarta, gdzie znajdzie się garaż i jak ustawić taras, żeby rano albo po południu było na nim słońce. Zastanawiamy się, jak osłonić ogród przed wzrokiem sąsiadów, jak zapewnić prywatność i jak sprawić, żeby dom odpowiadał codzienności konkretnej rodziny.

To naturalne.

Dom jest jedną z najbardziej osobistych przestrzeni, jakie projektujemy. Ma chronić nasze życie. Ma dawać spokój, wygodę, poczucie bezpieczeństwa i możliwość bycia naprawdę u siebie.

Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy kilka albo kilkanaście takich domów pojawia się obok siebie. Wtedy architektura przestaje dotyczyć wyłącznie pojedynczego budynku. Zaczyna dotyczyć również tego, co dzieje się pomiędzy domami.

Właśnie z tego pytania wyrasta typologia DOMU–WIOSKI.

Nie chodzi o nostalgiczny powrót do dawnej wsi ani o osiedle, które udaje sielankę. Chodzi raczej o współczesny scenariusz kilku domów, które zachowują prywatność, ale nie zamieniają całej przestrzeni pomiędzy sobą w podjazdy, płoty i drogi dojazdowe.

DOM–WIOSKA pyta, czy dobre sąsiedztwo może powstać nie z deklaracji, ale z samego układu przestrzeni.

1. Dom jako prywatna wyspa

W klasycznym modelu wielu osiedli jednorodzinnych każdy dom działa trochę jak osobna wyspa. Ma własną działkę, własny podjazd, własny garaż, własne ogrodzenie i własną bramę. Codzienny scenariusz jest prosty: przyjeżdżamy samochodem, otwieramy bramę, wjeżdżamy na posesję albo prosto do garażu i znikamy w prywatnym świecie. Rano ten sam ruch odbywa się w drugą stronę.

Z perspektywy jednej rodziny wszystko może działać dobrze. Samochód jest blisko, zakupy łatwo przenieść do domu, dzieci są za ogrodzeniem, ogród pozostaje prywatny, a granica działki jest czytelna. Trudno się temu dziwić, bo ten układ odpowiada na bardzo realne potrzeby.

Dopiero gdy spojrzymy na całe osiedle, zaczyna być widać jego słabość. Pomiędzy domami zostaje głównie infrastruktura dojazdu: asfalt, bramy, ogrodzenia, podjazdy, garaże i samochody ustawione przed budynkami. Brakuje miejsc, które nie są ani prywatnym ogrodem, ani drogą dla auta. Brakuje przestrzeni, w której można się naturalnie minąć, zatrzymać, zobaczyć kogoś poza szybą samochodu.

Wtedy osiedle zaczyna przypominać zbiór dobrze urządzonych prywatnych światów. Każdy z nich może być wygodny, ale pomiędzy nimi nie tworzy się wspólna tkanka.

DOM–WIOSKA próbuje odwrócić tę logikę. Nie zaczyna od pytania, jak najsprawniej podzielić teren na prywatne działki. Zaczyna od pytania, jak z kilku prywatnych domów zbudować miejsce, w którym sąsiedztwo ma szansę wydarzyć się naturalnie.

2. Co mówią badania o ulicach?

To nie jest wyłącznie intuicja projektowa.

Donald Appleyard, urbanista i autor książki Livable Streets, badał w San Francisco ulice mieszkalne o różnym natężeniu ruchu samochodowego. Tam, gdzie ruch był większy, słabsze było poczucie ulicy jako miejsca do życia. Mieszkańcy mieli mniej codziennych kontaktów, rzadziej traktowali przestrzeń przed domem jako swoją i słabiej identyfikowali się z najbliższym otoczeniem.

To ważne, bo samochód wpływa nie tylko na hałas, bezpieczeństwo czy jakość powietrza. Wpływa także na relacje. Jeśli przestrzeń pomiędzy domami jest przede wszystkim drogą dojazdową, człowiek pieszy staje się w niej kimś drugorzędnym. Przechodzi szybciej, ostrożniej, bez zatrzymania. Trudniej wtedy o przypadkową rozmowę, zabawę dzieci albo poczucie, że przestrzeń między domami należy również do mieszkańców, a nie tylko do ich samochodów.

Przy domach jednorodzinnych ma to szczególne znaczenie, bo życie często zaczyna się na granicy prywatnego i wspólnego. Przy furtce. Przy wejściu. Na ścieżce. Przy drzewie. Tam, gdzie ktoś wyprowadza psa, dziecko uczy się jeździć na rowerze, a sąsiad wraca z zakupami.

Jeśli całą tę przestrzeń zajmie samochód, sąsiedztwo nie znika całkowicie. Ma jednak znacznie mniej okazji, żeby się wydarzyć.

3. Inny scenariusz: domy wokół wspólnej przestrzeni

DOM–WIOSKA zakłada inny sposób myślenia o małym zespole domów.

Samochód nie znika całkowicie. To w wielu miejscach byłoby nierealne. Zostaje jednak przesunięty na obrzeże zespołu albo ograniczony do jednej strefy dojazdu i parkowania. Nie organizuje każdego wejścia, każdego podjazdu i każdej granicy działki.

Dzięki temu do domu można dojść pieszo.

Na pierwszy rzut oka to drobna zmiana. W praktyce zmienia sposób odczuwania całego miejsca. Ścieżka prowadząca do domu przestaje być tylko komunikacją. Zaczyna być osią codzienności. Prowadzi obok zieleni, obok wejść, obok niewielkiego miejsca do siedzenia, obok drzewa, które daje cień kilku domom naraz. Sprawia, że mieszkańcy mijają się wolniej niż na drodze dojazdowej.

Ktoś wychodzi rano do pracy. Ktoś podlewa rośliny. Dziecko jedzie rowerem. Ktoś wraca z psem. Ktoś zatrzymuje się na chwilę przy ścieżce, bo spotkał sąsiada.

Nie dzieje się nic wielkiego, ale właśnie z takich powtarzalnych sytuacji zaczyna powstawać dobre sąsiedztwo. Nie trzeba projektować wielkiego placu ani wspólnotowego centrum. Nie trzeba też zakładać, że wszyscy mieszkańcy będą chcieli się przyjaźnić. Wystarczy przestrzeń, która daje okazję do zwykłego kontaktu, krótkiego „dzień dobry”, rozpoznania twarzy i poczucia, że mieszka się nie tylko obok siebie, ale trochę także w jednym miejscu.

4. Hagen Island jako inspiracja

Jedną z inspiracji dla takiego myślenia jest Hagen Island, osiedle zaprojektowane przez MVRDV w ramach zespołu Waterwijk w Ypenburgu w Holandii.

Nie jest to klasyczne osiedle domów jednorodzinnych z dużymi, szczelnie wydzielonymi parcelami. Nie jest to też zwarta pierzeja miejska. To raczej układ niewielkich domów ustawionych w zielonym krajobrazie. Domy zachowują swoją osobność, ale nie działają jak odizolowane posesje. Ważniejsze od indywidualnych podjazdów staje się to, co znajduje się pomiędzy budynkami: przejścia, zieleń, krótkie trasy piesze i wspólne przestrzenie widziane każdego dnia.

W tym projekcie interesująca nie jest wyłącznie forma domów. Najciekawsze jest przesunięcie akcentu. Samochody zostają odsunięte od środka osiedla, a przestrzeń pomiędzy domami może działać spokojniej. Nie jest tylko resztą po podziale działek. Staje się jednym z głównych tematów projektu.

To pozwala inaczej zrozumieć dom. Nie jako autonomiczny obiekt otoczony prywatnym terenem, ale jako część większego układu, w którym prywatność domu i wspólność przestrzeni mogą ze sobą współistnieć.

Oczywiście Hagen Island nie jest modelem do prostego przeniesienia do Polski. Inne są przepisy, kultura własności, klimat, organizacja wspólnoty i przyzwyczajenia mieszkańców. W polskich warunkach taki układ byłby trudny własnościowo, organizacyjnie i mentalnie.

Nie chodzi jednak o kopiowanie holenderskiego osiedla. Chodzi o pytanie, które ten projekt stawia bardzo wyraźnie: czy dom jednorodzinny musi zawsze zaczynać się od podjazdu, ogrodzenia i prywatnej działki?

DOM–WIOSKA odpowiada, że niekoniecznie.

Można wyobrazić sobie układ, w którym kilka domów nadal zachowuje indywidualność, ale środek zespołu zostaje oddany pieszym, zieleni i codziennym relacjom.

5. Zieleń jako pretekst do spotkania

Drugim ważnym elementem tej typologii jest zieleń.

Często myślimy o niej głównie ekologicznie. Drzewa dają cień, zatrzymują wodę, poprawiają mikroklimat i ograniczają przegrzewanie. To wszystko jest ważne, ale zieleń ma również wymiar społeczny.

Frances Kuo, William Sullivan i ich współautorzy badali przestrzenie wspólne na osiedlach i zwracali uwagę, że drzewa oraz trawa zwiększają szansę na korzystanie z miejsc wspólnych i na nieformalne kontakty pomiędzy mieszkańcami. Ich badania dobrze opisują coś, co wielu z nas zna intuicyjnie. Łatwiej zatrzymać się pod drzewem niż na pustym chodniku. Łatwiej porozmawiać przy ławce niż przy bramie garażowej. Łatwiej pozwolić dziecku pobawić się w miejscu, które nie jest drogą dla samochodów.

Zieleń nie tworzy wspólnoty automatycznie. Samo drzewo nie sprawi, że ludzie zaczną się znać. Może jednak stworzyć warunki, w których kontakt staje się bardziej naturalny. Daje cień, pretekst i miejsce zatrzymania. Sprawia, że przestrzeń pomiędzy domami nie jest tylko dystansem do pokonania, ale fragmentem codzienności.

W DOMU–WIOSCE zieleń nie jest więc dekoracją pomiędzy budynkami. Nie jest resztką po zabudowie. Jest częścią struktury osiedla. Organizuje widoki, łagodzi granice, tworzy cień, daje dzieciom miejsce zabawy i pozwala sąsiadom spotkać się bez formalnego zaproszenia.

6. Prywatność bez całkowitego odcięcia

W rozmowie o takich układach szybko pojawia się obawa o prywatność.

I słusznie, bo dom jednorodzinny wybieramy często właśnie dlatego, że chcemy mieć własną przestrzeń. Chcemy zamknąć drzwi, wyjść na taras, posiedzieć w ogrodzie bez poczucia, że ktoś stale nas obserwuje. Nie każdy potrzebuje bliskich relacji z sąsiadami. Nie każdy chce wspólnych przestrzeni. Nie każdy chce, aby dzieci z całego osiedla biegały pod jego oknem.

Dlatego DOM–WIOSKA nie polega na likwidacji prywatności. Polega raczej na jej stopniowaniu.

Prywatne jest wnętrze domu. Bardziej prywatny może być taras albo niewielki ogród przy budynku. Półprywatna może być przestrzeń tuż przed wejściem. Wspólna może być ścieżka, grupa drzew, małe miejsce zabawy albo fragment zieleni między kilkoma domami.

Granice nadal istnieją, ale nie wszystkie muszą być murami. Czasem wystarczy żywopłot, niski płot, zmiana nawierzchni, przesunięcie budynku, ustawienie okien, różnica poziomów albo roślinność. Takie granice nie zacierają odpowiedzialności za przestrzeń, ale nie zamykają jej całkowicie. Pozwalają zachować własne miejsce i jednocześnie nie znikać zupełnie z życia sąsiedztwa.

To bardzo ważna różnica.

DOM–WIOSKA nie mówi mieszkańcom: musicie żyć razem. Mówi raczej: możecie żyć obok siebie w taki sposób, który nie zamienia każdego domu w samotną wyspę.

7. Społeczny wymiar zrównoważonego rozwoju

W dyskusji o zrównoważonym rozwoju bardzo często mówimy o energii, wodzie, materiałach, izolacyjności, retencji i zieleni. Rzadziej mówimy o tym, że zrównoważone osiedle musi być również społecznie trwałe.

Musi dawać ludziom warunki do codziennego funkcjonowania, poczucia bezpieczeństwa, rozpoznawania sąsiadów i korzystania z przestrzeni poza własnym salonem i ogrodem. Do życia, które nie opiera się wyłącznie na przejazdach samochodem pomiędzy zamkniętymi punktami.

Dobrze zaprojektowana architektura jednorodzinna nie polega więc wyłącznie na tym, żeby każdy miał wygodny dom. Polega też na tym, żeby z kilku domów mogło powstać dobre miejsce do życia.

To różnica pomiędzy osiedlem jako zbiorem posesji a osiedlem jako małą strukturą społeczną. Nie trzeba jej idealizować. Ludzie nadal będą różni. Jedni będą bardziej otwarci, inni bardziej zamknięci. Jedni zatrzymają się na rozmowę, inni przejdą obok. Projekt nie zmieni charakterów, ale może sprawić, że spotkanie będzie łatwiejsze niż izolacja.

I to już bardzo dużo.

8. Zasady DOMU–WIOSKI

DOM–WIOSKA nie jest gotowym projektem do skopiowania. Jest typologią, czyli sposobem myślenia o domu, który zaczyna działać dopiero w relacji z innymi domami.

Można wyobrazić ją sobie jako niewielki zespół kilku lub kilkunastu budynków. Każdy dom pozostaje osobny, ale nie otrzymuje pełnego zestawu elementów typowego przedmieścia: dużego podjazdu, garażu na froncie, wysokiego ogrodzenia i odrębnej drogi dojazdowej.

Samochody trafiają na krawędź zespołu. W środku pojawia się ruch pieszy. Domy ustawione są tak, aby tworzyć małe przestrzenie wspólne, ale nie naruszać prywatności mieszkańców. Wejścia nie są ukryte za bramami, tylko powiązane ze ścieżkami. Zieleń przechodzi pomiędzy budynkami. Tarasy i ogrody mają swoje bardziej prywatne fragmenty, ale nie odcinają się całkowicie od reszty układu.

Taki układ nie musi być duży. Wystarczy kilka domów: sześć, osiem, dwanaście. Skala jest ważna, bo DOM–WIOSKA nie próbuje zastąpić miasta. Nie tworzy wielkiego osiedla, w którym anonimowość wraca inną drogą. Jest raczej małym fragmentem zabudowy, który można wpisać w większą strukturę miasta, przedmieścia albo niewielkiej miejscowości.

Jego celem nie jest stworzenie zamkniętej wspólnoty. Celem jest stworzenie przestrzeni, w której dom jednorodzinny nie kończy się na bramie.

9. Co dzieje się po wyjściu z domu?

Można projektować dom wyłącznie od środka: od salonu, kuchni, sypialni, tarasu i widoku na ogród. Ale dom stojący w zespole nigdy nie jest wyłącznie prywatnym obiektem. Zawsze uczestniczy w większym układzie. Współtworzy przejście, widok, rytm wejść, odległości między ludźmi i sposób, w jaki mieszkańcy mijają się każdego dnia.

Dlatego przed narysowaniem kolejnych działek warto zapytać nie tylko o to, jak wygodny będzie pojedynczy dom. Warto zapytać, co wydarzy się zaraz po wyjściu z niego.

Czy mieszkaniec trafi od razu na podjazd, bramę i ulicę? Czy przejdzie ścieżką, minie drzewo, zobaczy dzieci bawiące się niedaleko, spotka sąsiada wracającego z zakupami? Czy przestrzeń pomiędzy domami będzie tylko resztą po podziale terenu? Czy stanie się częścią codziennego życia?

Na końcu właśnie to pytanie wydaje mi się najważniejsze.

Nie chodzi o to, czy wszyscy mieszkańcy będą się przyjaźnić. Nie chodzi też o to, czy osiedle stanie się wspólnotą w idealistycznym sensie. Ważniejsze jest to, czy architektura stworzy warunki, w których dobre sąsiedztwo będzie miało szansę się pojawić.

Bo czasem o jakości miejsca decyduje nie sam dom, ale ta krótka droga od drzwi wejściowych do świata, który dzielimy z innymi.

10. O projekcie 52 domy

DOM–WIOSKA jest częścią cyklu 52 domy, w którym rozwijam autorskie typologie współczesnego domu jednorodzinnego.

Nie traktuję ich jako gotowych projektów katalogowych. To raczej scenariusze myślenia o tym, jak może zmieniać się sposób mieszkania: wobec ulicy, sąsiadów, krajobrazu, światła, wody, pracy, prywatności i wspólnoty.

Każda typologia zaczyna się od jednego pytania. W tym przypadku brzmi ono: czy kilka domów może stworzyć dobre sąsiedztwo?

To pytanie jest szczególnie ważne dzisiaj, kiedy dom jednorodzinny bardzo często rozumiemy jako prywatną ucieczkę, a nie jako element większej przestrzeni. Tymczasem dobry dom nie musi kończyć się na ogrodzeniu. Może być częścią układu, który tworzy lepsze miejsce do życia także poza granicą własnej działki.

11. O mnie i współpracy

Nazywam się Szymon Bańka. Jestem architektem i twórcą Archilabu — miejsca, w którym badam współczesne typologie domu, relacje między architekturą i miastem oraz sposoby zamieszkiwania, które odpowiadają na realne wyzwania społeczne, ekologiczne i przestrzenne.

W projektach interesuje mnie nie tylko forma budynku, ale również to, jak dom działa w codziennym życiu: jak prowadzi mieszkańców, jak korzysta ze światła, jak otwiera się na ogród, jak chroni prywatność i jak współtworzy sąsiedztwo.

Jeśli planujesz budowę domu, małego zespołu mieszkaniowego albo szukasz architekta, który pomoże spojrzeć na działkę szerzej niż przez sam obrys budynku, zapraszam do kontaktu.

Wspólnie możemy sprawdzić, czy z Twojej działki da się stworzyć nie tylko wygodny dom, ale także dobre miejsce do życia.

Przygotoj mi ten tekst.do.latwego.przekopiowania

Pewnie — poniżej masz tekst w wersji czystej, gotowej do skopiowania.


DOM–WIOSKA. Czy kilka domów może stworzyć dobre sąsiedztwo?

Wstęp

Przy projektowaniu domu jednorodzinnego bardzo łatwo skupić się na samej działce.

Myślimy o tym, gdzie stanie budynek, jak duży będzie salon, czy kuchnia ma być otwarta, gdzie znajdzie się garaż i jak ustawić taras, żeby rano albo po południu było na nim słońce. Zastanawiamy się, jak osłonić ogród przed wzrokiem sąsiadów, jak zapewnić prywatność i jak sprawić, żeby dom odpowiadał codzienności konkretnej rodziny.

To naturalne.

Dom jest jedną z najbardziej osobistych przestrzeni, jakie projektujemy. Ma chronić nasze życie. Ma dawać spokój, wygodę, poczucie bezpieczeństwa i możliwość bycia naprawdę u siebie.

Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy kilka albo kilkanaście takich domów pojawia się obok siebie. Wtedy architektura przestaje dotyczyć wyłącznie pojedynczego budynku. Zaczyna dotyczyć również tego, co dzieje się pomiędzy domami.

Właśnie z tego pytania wyrasta typologia DOMU–WIOSKI.

Nie chodzi o nostalgiczny powrót do dawnej wsi ani o osiedle, które udaje sielankę. Chodzi raczej o współczesny scenariusz kilku domów, które zachowują prywatność, ale nie zamieniają całej przestrzeni pomiędzy sobą w podjazdy, płoty i drogi dojazdowe.

DOM–WIOSKA pyta, czy dobre sąsiedztwo może powstać nie z deklaracji, ale z samego układu przestrzeni.

1. Dom jako prywatna wyspa

W klasycznym modelu wielu osiedli jednorodzinnych każdy dom działa trochę jak osobna wyspa. Ma własną działkę, własny podjazd, własny garaż, własne ogrodzenie i własną bramę. Codzienny scenariusz jest prosty: przyjeżdżamy samochodem, otwieramy bramę, wjeżdżamy na posesję albo prosto do garażu i znikamy w prywatnym świecie. Rano ten sam ruch odbywa się w drugą stronę.

Z perspektywy jednej rodziny wszystko może działać dobrze. Samochód jest blisko, zakupy łatwo przenieść do domu, dzieci są za ogrodzeniem, ogród pozostaje prywatny, a granica działki jest czytelna. Trudno się temu dziwić, bo ten układ odpowiada na bardzo realne potrzeby.

Dopiero gdy spojrzymy na całe osiedle, zaczyna być widać jego słabość. Pomiędzy domami zostaje głównie infrastruktura dojazdu: asfalt, bramy, ogrodzenia, podjazdy, garaże i samochody ustawione przed budynkami. Brakuje miejsc, które nie są ani prywatnym ogrodem, ani drogą dla auta. Brakuje przestrzeni, w której można się naturalnie minąć, zatrzymać, zobaczyć kogoś poza szybą samochodu.

Wtedy osiedle zaczyna przypominać zbiór dobrze urządzonych prywatnych światów. Każdy z nich może być wygodny, ale pomiędzy nimi nie tworzy się wspólna tkanka.

DOM–WIOSKA próbuje odwrócić tę logikę. Nie zaczyna od pytania, jak najsprawniej podzielić teren na prywatne działki. Zaczyna od pytania, jak z kilku prywatnych domów zbudować miejsce, w którym sąsiedztwo ma szansę wydarzyć się naturalnie.

2. Co mówią badania o ulicach?

To nie jest wyłącznie intuicja projektowa.

Donald Appleyard, urbanista i autor książki Livable Streets, badał w San Francisco ulice mieszkalne o różnym natężeniu ruchu samochodowego. Tam, gdzie ruch był większy, słabsze było poczucie ulicy jako miejsca do życia. Mieszkańcy mieli mniej codziennych kontaktów, rzadziej traktowali przestrzeń przed domem jako swoją i słabiej identyfikowali się z najbliższym otoczeniem.

To ważne, bo samochód wpływa nie tylko na hałas, bezpieczeństwo czy jakość powietrza. Wpływa także na relacje. Jeśli przestrzeń pomiędzy domami jest przede wszystkim drogą dojazdową, człowiek pieszy staje się w niej kimś drugorzędnym. Przechodzi szybciej, ostrożniej, bez zatrzymania. Trudniej wtedy o przypadkową rozmowę, zabawę dzieci albo poczucie, że przestrzeń między domami należy również do mieszkańców, a nie tylko do ich samochodów.

Przy domach jednorodzinnych ma to szczególne znaczenie, bo życie często zaczyna się na granicy prywatnego i wspólnego. Przy furtce. Przy wejściu. Na ścieżce. Przy drzewie. Tam, gdzie ktoś wyprowadza psa, dziecko uczy się jeździć na rowerze, a sąsiad wraca z zakupami.

Jeśli całą tę przestrzeń zajmie samochód, sąsiedztwo nie znika całkowicie. Ma jednak znacznie mniej okazji, żeby się wydarzyć.

3. Inny scenariusz: domy wokół wspólnej przestrzeni

DOM–WIOSKA zakłada inny sposób myślenia o małym zespole domów.

Samochód nie znika całkowicie. To w wielu miejscach byłoby nierealne. Zostaje jednak przesunięty na obrzeże zespołu albo ograniczony do jednej strefy dojazdu i parkowania. Nie organizuje każdego wejścia, każdego podjazdu i każdej granicy działki.

Dzięki temu do domu można dojść pieszo.

Na pierwszy rzut oka to drobna zmiana. W praktyce zmienia sposób odczuwania całego miejsca. Ścieżka prowadząca do domu przestaje być tylko komunikacją. Zaczyna być osią codzienności. Prowadzi obok zieleni, obok wejść, obok niewielkiego miejsca do siedzenia, obok drzewa, które daje cień kilku domom naraz. Sprawia, że mieszkańcy mijają się wolniej niż na drodze dojazdowej.

Ktoś wychodzi rano do pracy. Ktoś podlewa rośliny. Dziecko jedzie rowerem. Ktoś wraca z psem. Ktoś zatrzymuje się na chwilę przy ścieżce, bo spotkał sąsiada.

Nie dzieje się nic wielkiego, ale właśnie z takich powtarzalnych sytuacji zaczyna powstawać dobre sąsiedztwo. Nie trzeba projektować wielkiego placu ani wspólnotowego centrum. Nie trzeba też zakładać, że wszyscy mieszkańcy będą chcieli się przyjaźnić. Wystarczy przestrzeń, która daje okazję do zwykłego kontaktu, krótkiego „dzień dobry”, rozpoznania twarzy i poczucia, że mieszka się nie tylko obok siebie, ale trochę także w jednym miejscu.

4. Hagen Island jako inspiracja

Jedną z inspiracji dla takiego myślenia jest Hagen Island, osiedle zaprojektowane przez MVRDV w ramach zespołu Waterwijk w Ypenburgu w Holandii.

Nie jest to klasyczne osiedle domów jednorodzinnych z dużymi, szczelnie wydzielonymi parcelami. Nie jest to też zwarta pierzeja miejska. To raczej układ niewielkich domów ustawionych w zielonym krajobrazie. Domy zachowują swoją osobność, ale nie działają jak odizolowane posesje. Ważniejsze od indywidualnych podjazdów staje się to, co znajduje się pomiędzy budynkami: przejścia, zieleń, krótkie trasy piesze i wspólne przestrzenie widziane każdego dnia.

W tym projekcie interesująca nie jest wyłącznie forma domów. Najciekawsze jest przesunięcie akcentu. Samochody zostają odsunięte od środka osiedla, a przestrzeń pomiędzy domami może działać spokojniej. Nie jest tylko resztą po podziale działek. Staje się jednym z głównych tematów projektu.

To pozwala inaczej zrozumieć dom. Nie jako autonomiczny obiekt otoczony prywatnym terenem, ale jako część większego układu, w którym prywatność domu i wspólność przestrzeni mogą ze sobą współistnieć.

Oczywiście Hagen Island nie jest modelem do prostego przeniesienia do Polski. Inne są przepisy, kultura własności, klimat, organizacja wspólnoty i przyzwyczajenia mieszkańców. W polskich warunkach taki układ byłby trudny własnościowo, organizacyjnie i mentalnie.

Nie chodzi jednak o kopiowanie holenderskiego osiedla. Chodzi o pytanie, które ten projekt stawia bardzo wyraźnie: czy dom jednorodzinny musi zawsze zaczynać się od podjazdu, ogrodzenia i prywatnej działki?

DOM–WIOSKA odpowiada, że niekoniecznie.

Można wyobrazić sobie układ, w którym kilka domów nadal zachowuje indywidualność, ale środek zespołu zostaje oddany pieszym, zieleni i codziennym relacjom.

5. Zieleń jako pretekst do spotkania

Drugim ważnym elementem tej typologii jest zieleń.

Często myślimy o niej głównie ekologicznie. Drzewa dają cień, zatrzymują wodę, poprawiają mikroklimat i ograniczają przegrzewanie. To wszystko jest ważne, ale zieleń ma również wymiar społeczny.

Frances Kuo, William Sullivan i ich współautorzy badali przestrzenie wspólne na osiedlach i zwracali uwagę, że drzewa oraz trawa zwiększają szansę na korzystanie z miejsc wspólnych i na nieformalne kontakty pomiędzy mieszkańcami. Ich badania dobrze opisują coś, co wielu z nas zna intuicyjnie. Łatwiej zatrzymać się pod drzewem niż na pustym chodniku. Łatwiej porozmawiać przy ławce niż przy bramie garażowej. Łatwiej pozwolić dziecku pobawić się w miejscu, które nie jest drogą dla samochodów.

Zieleń nie tworzy wspólnoty automatycznie. Samo drzewo nie sprawi, że ludzie zaczną się znać. Może jednak stworzyć warunki, w których kontakt staje się bardziej naturalny. Daje cień, pretekst i miejsce zatrzymania. Sprawia, że przestrzeń pomiędzy domami nie jest tylko dystansem do pokonania, ale fragmentem codzienności.

W DOMU–WIOSCE zieleń nie jest więc dekoracją pomiędzy budynkami. Nie jest resztką po zabudowie. Jest częścią struktury osiedla. Organizuje widoki, łagodzi granice, tworzy cień, daje dzieciom miejsce zabawy i pozwala sąsiadom spotkać się bez formalnego zaproszenia.

6. Prywatność bez całkowitego odcięcia

W rozmowie o takich układach szybko pojawia się obawa o prywatność.

I słusznie, bo dom jednorodzinny wybieramy często właśnie dlatego, że chcemy mieć własną przestrzeń. Chcemy zamknąć drzwi, wyjść na taras, posiedzieć w ogrodzie bez poczucia, że ktoś stale nas obserwuje. Nie każdy potrzebuje bliskich relacji z sąsiadami. Nie każdy chce wspólnych przestrzeni. Nie każdy chce, aby dzieci z całego osiedla biegały pod jego oknem.

Dlatego DOM–WIOSKA nie polega na likwidacji prywatności. Polega raczej na jej stopniowaniu.

Prywatne jest wnętrze domu. Bardziej prywatny może być taras albo niewielki ogród przy budynku. Półprywatna może być przestrzeń tuż przed wejściem. Wspólna może być ścieżka, grupa drzew, małe miejsce zabawy albo fragment zieleni między kilkoma domami.

Granice nadal istnieją, ale nie wszystkie muszą być murami. Czasem wystarczy żywopłot, niski płot, zmiana nawierzchni, przesunięcie budynku, ustawienie okien, różnica poziomów albo roślinność. Takie granice nie zacierają odpowiedzialności za przestrzeń, ale nie zamykają jej całkowicie. Pozwalają zachować własne miejsce i jednocześnie nie znikać zupełnie z życia sąsiedztwa.

To bardzo ważna różnica.

DOM–WIOSKA nie mówi mieszkańcom: musicie żyć razem. Mówi raczej: możecie żyć obok siebie w taki sposób, który nie zamienia każdego domu w samotną wyspę.

7. Społeczny wymiar zrównoważonego rozwoju

W dyskusji o zrównoważonym rozwoju bardzo często mówimy o energii, wodzie, materiałach, izolacyjności, retencji i zieleni. Rzadziej mówimy o tym, że zrównoważone osiedle musi być również społecznie trwałe.

Musi dawać ludziom warunki do codziennego funkcjonowania, poczucia bezpieczeństwa, rozpoznawania sąsiadów i korzystania z przestrzeni poza własnym salonem i ogrodem. Do życia, które nie opiera się wyłącznie na przejazdach samochodem pomiędzy zamkniętymi punktami.

Dobrze zaprojektowana architektura jednorodzinna nie polega więc wyłącznie na tym, żeby każdy miał wygodny dom. Polega też na tym, żeby z kilku domów mogło powstać dobre miejsce do życia.

To różnica pomiędzy osiedlem jako zbiorem posesji a osiedlem jako małą strukturą społeczną. Nie trzeba jej idealizować. Ludzie nadal będą różni. Jedni będą bardziej otwarci, inni bardziej zamknięci. Jedni zatrzymają się na rozmowę, inni przejdą obok. Projekt nie zmieni charakterów, ale może sprawić, że spotkanie będzie łatwiejsze niż izolacja.

I to już bardzo dużo.

8. Zasady DOMU–WIOSKI

DOM–WIOSKA nie jest gotowym projektem do skopiowania. Jest typologią, czyli sposobem myślenia o domu, który zaczyna działać dopiero w relacji z innymi domami.

Można wyobrazić ją sobie jako niewielki zespół kilku lub kilkunastu budynków. Każdy dom pozostaje osobny, ale nie otrzymuje pełnego zestawu elementów typowego przedmieścia: dużego podjazdu, garażu na froncie, wysokiego ogrodzenia i odrębnej drogi dojazdowej.

Samochody trafiają na krawędź zespołu. W środku pojawia się ruch pieszy. Domy ustawione są tak, aby tworzyć małe przestrzenie wspólne, ale nie naruszać prywatności mieszkańców. Wejścia nie są ukryte za bramami, tylko powiązane ze ścieżkami. Zieleń przechodzi pomiędzy budynkami. Tarasy i ogrody mają swoje bardziej prywatne fragmenty, ale nie odcinają się całkowicie od reszty układu.

Taki układ nie musi być duży. Wystarczy kilka domów: sześć, osiem, dwanaście. Skala jest ważna, bo DOM–WIOSKA nie próbuje zastąpić miasta. Nie tworzy wielkiego osiedla, w którym anonimowość wraca inną drogą. Jest raczej małym fragmentem zabudowy, który można wpisać w większą strukturę miasta, przedmieścia albo niewielkiej miejscowości.

Jego celem nie jest stworzenie zamkniętej wspólnoty. Celem jest stworzenie przestrzeni, w której dom jednorodzinny nie kończy się na bramie.

9. Co dzieje się po wyjściu z domu?

Można projektować dom wyłącznie od środka: od salonu, kuchni, sypialni, tarasu i widoku na ogród. Ale dom stojący w zespole nigdy nie jest wyłącznie prywatnym obiektem. Zawsze uczestniczy w większym układzie. Współtworzy przejście, widok, rytm wejść, odległości między ludźmi i sposób, w jaki mieszkańcy mijają się każdego dnia.

Dlatego przed narysowaniem kolejnych działek warto zapytać nie tylko o to, jak wygodny będzie pojedynczy dom. Warto zapytać, co wydarzy się zaraz po wyjściu z niego.

Czy mieszkaniec trafi od razu na podjazd, bramę i ulicę? Czy przejdzie ścieżką, minie drzewo, zobaczy dzieci bawiące się niedaleko, spotka sąsiada wracającego z zakupami? Czy przestrzeń pomiędzy domami będzie tylko resztą po podziale terenu? Czy stanie się częścią codziennego życia?

Na końcu właśnie to pytanie wydaje mi się najważniejsze.

Nie chodzi o to, czy wszyscy mieszkańcy będą się przyjaźnić. Nie chodzi też o to, czy osiedle stanie się wspólnotą w idealistycznym sensie. Ważniejsze jest to, czy architektura stworzy warunki, w których dobre sąsiedztwo będzie miało szansę się pojawić.

Bo czasem o jakości miejsca decyduje nie sam dom, ale ta krótka droga od drzwi wejściowych do świata, który dzielimy z innymi.

10. O projekcie 52 domy

DOM–WIOSKA jest częścią cyklu 52 domy, w którym rozwijam autorskie typologie współczesnego domu jednorodzinnego.

Nie traktuję ich jako gotowych projektów katalogowych. To raczej scenariusze myślenia o tym, jak może zmieniać się sposób mieszkania: wobec ulicy, sąsiadów, krajobrazu, światła, wody, pracy, prywatności i wspólnoty.

Każda typologia zaczyna się od jednego pytania. W tym przypadku brzmi ono: czy kilka domów może stworzyć dobre sąsiedztwo?

To pytanie jest szczególnie ważne dzisiaj, kiedy dom jednorodzinny bardzo często rozumiemy jako prywatną ucieczkę, a nie jako element większej przestrzeni. Tymczasem dobry dom nie musi kończyć się na ogrodzeniu. Może być częścią układu, który tworzy lepsze miejsce do życia także poza granicą własnej działki.

11. O mnie i współpracy

Nazywam się Szymon Bańka. Jestem architektem i twórcą Archilabu — miejsca, w którym badam współczesne typologie domu, relacje między architekturą i miastem oraz sposoby zamieszkiwania, które odpowiadają na realne wyzwania społeczne, ekologiczne i przestrzenne.

W projektach interesuje mnie nie tylko forma budynku, ale również to, jak dom działa w codziennym życiu: jak prowadzi mieszkańców, jak korzysta ze światła, jak otwiera się na ogród, jak chroni prywatność i jak współtworzy sąsiedztwo.

Jeśli planujesz budowę domu, małego zespołu mieszkaniowego albo szukasz architekta, który pomoże spojrzeć na działkę szerzej niż przez sam obrys budynku, zapraszam do kontaktu.

Wspólnie możemy sprawdzić, czy z Twojej działki da się stworzyć nie tylko wygodny dom, ale także dobre miejsce do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *