Eksperymentalny scenariusz z serii „52 domy”
Stoimy przed kaucjomatem z torbą pustych butelek. Automat rozpoznaje każdą z nich, przyjmuje ją, a na końcu drukuje potwierdzenie zwrotu.
Ten system działa, ponieważ butelka nie traci wartości po wypiciu napoju. Ma określony kształt, oznaczenie i miejsce, do którego może wrócić. Wiadomo, kto ją odbierze i co wydarzy się z nią później.
Podczas rozbiórki domu sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Okna, drzwi, belki, cegły, schody i elementy wyposażenia mogłyby być jeszcze przydatne. Często nie wiemy jednak, w jakim są stanie, jak je bezpiecznie wymontować ani gdzie przechować do czasu kolejnego użycia. Najszybciej jest potraktować wszystko jako odpad, wywieźć i rozkruszyć.
W dokumentacji budynek znika w jednej chwili. W rzeczywistości pozostaje po nim duża ilość materiałów, z którymi trzeba coś zrobić.
DOM–KAUCJA jest eksperymentalnym scenariuszem Archilabu. Nie przedstawiamy gotowego projektu domu ani systemu, który można obecnie wybrać z katalogu. Na potrzeby tego eksperymentu przyjmujemy, że elementy budynku można oznaczyć, wycenić, wymontować, oddać do magazynu i ponownie wykorzystać. Sprawdzamy, jak takie założenie wpłynęłoby na projekt domu, sposób jego budowy oraz późniejsze zmiany.
Projektujemy sposób montażu. O demontażu myślimy znacznie rzadziej
Współczesny dom składa się z wielu warstw. Konstrukcja, izolacja, instalacje, tynki, okładziny i elementy wykończeniowe są ze sobą klejone, zalewane oraz trwale łączone.
Dzięki temu budowa może przebiegać szybko, ale późniejsze rozdzielenie materiałów staje się trudne. Próba wymontowania jednego elementu często kończy się uszkodzeniem kilku sąsiednich.
Okno można wyjąć, ale podczas demontażu niszczymy fragment ocieplenia i elewacji. Płytki da się skuć, lecz zazwyczaj nie nadają się już do ponownego ułożenia. Drewno połączone z klejem, pianką i innymi materiałami traci część możliwości dalszego wykorzystania.
Dom został dobrze przygotowany do budowy, ale źle do rozbierania.
Teza scenariusza
DOM–KAUCJA opiera się na założeniu, że element budynku nie powinien tracić całej wartości w chwili zamontowania.
Okno nadal jest oknem. Belka pozostaje belką. Drzwi mogą zostać przeniesione do innego pomieszczenia albo innego domu. Żeby było to możliwe, każda część musi być odpowiednio opisana, zamontowana i możliwa do wyjęcia bez niszczenia.
Kaucja nie dotyczyłaby całego budynku. Obejmowałaby jego poszczególne elementy: konstrukcję, okna, drzwi, schody, fragmenty elewacji, pokrycie dachu, wyposażenie oraz część instalacji.
Przy zakupie płacilibyśmy nie tylko za produkt, ale także za możliwość jego późniejszego zwrotu. Producent, skład budowlany albo lokalny magazyn zobowiązywałby się do ponownego przyjęcia elementu. Po sprawdzeniu stanu trafiałby on do naprawy, sprzedaży albo kolejnego budynku.
Jak wyglądałby DOM–KAUCJA?
Dom ma prostą konstrukcję opartą na powtarzalnym module. W jego środku znajduje się trwały rdzeń z kuchnią, łazienką i głównymi instalacjami. To część, którą najtrudniej przenosić i która najrzadziej wymaga dużych zmian.
Wokół rdzenia montowane są pomieszczenia mieszkalne. Konstrukcja jest skręcana, a nie trwale zalewana. Ściany składają się z oddzielnych warstw, które można kolejno zdjąć. Instalacje pozostają dostępne, dzięki czemu ich naprawa nie wymaga kucia całego domu.
Część elementów od początku pochodzi z odzysku. Belki mogły wcześniej pracować w konstrukcji hali. Drzwi mogły zostać wymontowane z remontowanej kamienicy, a cegły odzyskane z rozbieranego budynku gospodarczego.
Nie muszą wyglądać identycznie. Ich różne wymiary, kolory i ślady użytkowania zostają uwzględnione podczas projektowania. Nowe materiały pojawiają się tam, gdzie elementów z odzysku brakuje albo wymagania techniczne nie pozwalają na ich zastosowanie.
Dom zmienia się razem z rodziną
Na początku DOM–KAUCJA ma około 70 m². Mieszkają w nim dwie osoby. Jest salon z kuchnią, sypialnia, łazienka i jedno dodatkowe pomieszczenie.
Po kilku latach pojawiają się dzieci. Zamiast sprzedawać dom albo rozpoczynać dużą przebudowę, rodzina dokłada dwa moduły z pokojami. Konstrukcja została przygotowana na taką zmianę od początku. Nie trzeba burzyć ścian ani przebudowywać całego dachu.
Później jeden z pokoi staje się miejscem do pracy. Po kolejnych latach dzieci się wyprowadzają i część domu przestaje być potrzebna. Jeden moduł można odłączyć.
Nie trafia do kontenera. Jest rozbierany na części albo przewożony w całości. Okno zostaje zamontowane w innym domu, konstrukcja wraca do magazynu, a drzwi trafiają do rodziny, która właśnie powiększa swój budynek.
Dom nie musi przez całe życie zachowywać tej samej powierzchni. Może rosnąć, zmniejszać się i dostosowywać do potrzeb mieszkańców bez wytwarzania dużej ilości odpadów.
Każdy element ma swoją historię
Do każdej części domu przypisana jest prosta karta materiałowa. Można ją porównać do książki serwisowej samochodu.
Zapisujemy w niej producenta, materiał, wymiary, rok produkcji, sposób montażu, wykonane naprawy oraz liczbę wcześniejszych zastosowań. Dzięki temu kolejny właściciel wie, skąd pochodzi belka, jakie obciążenie może przenieść i czy wymaga ponownego sprawdzenia.
Bez takich informacji używany element budowlany jest niewiadomą. Może wyglądać dobrze, ale projektant, wykonawca i inwestor nie wiedzą, czy można mu zaufać. Dokumentacja nie jest więc dodatkiem do odzysku. Pozwala bezpiecznie wykorzystać materiał po raz kolejny.
Czy taki dom byłby tańszy?
Niekoniecznie.
Odzyskane materiały trzeba znaleźć, wymontować, przewieźć, oczyścić i sprawdzić. Czasami wymagają naprawy albo dopasowania. Projektowanie z elementów o różnych wymiarach również zajmuje więcej czasu niż wybór gotowego systemu z katalogu.
DOM–KAUCJA nie opiera się na obietnicy najniższej ceny w dniu budowy. Jego wartość lepiej widać po latach.
W tradycyjnym domu rozbiórka oznacza koszt. Trzeba zapłacić za pracę, transport i zagospodarowanie odpadów. W tym scenariuszu część domu nadal można sprzedać, oddać producentowi lub wymienić na element potrzebny podczas przebudowy.
Sam projekt domu nie wystarczy
Potrzebne byłyby miejsca, do których można oddać wymontowane części. Lokalne magazyny musiałyby je oceniać, naprawiać, przechowywać i ponownie sprzedawać.
Producenci mogliby oferować odbiór własnych produktów po określonym czasie. Firmy rozbiórkowe zmieniłyby sposób pracy. Zamiast jak najszybciej wyburzać budynek, prowadziłyby uporządkowany demontaż.
Zmieniłby się również początek projektowania. Oprócz potrzeb mieszkańców i warunków działki trzeba byłoby sprawdzić, jakie elementy są dostępne w lokalnym obiegu. Czasami to długość odzyskanych belek wyznaczałaby szerokość pomieszczenia, a znalezione okna wpływałyby na wygląd elewacji.
Taki system wymagałby nowych zasad odpowiedzialności, gwarancji i oceny technicznej. Po trzydziestu latach nie każdy producent nadal będzie istniał, nie każdy element zachowa swoje właściwości i nie wszystko będzie opłacało się transportować.
Dlaczego to tylko eksperyment?
Wiele elementów tego scenariusza nie ma jeszcze odpowiedniego zaplecza. Brakuje powszechnej sieci magazynów, jasnych zasad wyceny używanych części, długoterminowych gwarancji i firm, które po kilkudziesięciu latach przyjmą swoje produkty z powrotem.
Dlatego DOM–KAUCJA pozostaje eksperymentem. Nie proponuje, aby od jutra wprowadzić obowiązkową kaucję na okna, drzwi i belki. Pozwala natomiast sprawdzić, co musiałoby się zmienić, aby części rozbieranego domu nie kończyły automatycznie jako odpady.
W serii „52 domy” celowo rozwijamy takie założenia dalej, niż pozwala na to dzisiejsza praktyka. Nie po to, aby udawać, że mamy gotową odpowiedź. Chcemy zobaczyć, które przeszkody wynikają z technologii, a które z obecnego sposobu projektowania, sprzedaży i rozbierania budynków.
DOM–KAUCJA nie ma jednej ostatecznej wersji. Jest układem elementów, który przez pewien czas odpowiada potrzebom konkretnej rodziny. Później może zostać zmniejszony, rozbudowany albo rozłożony. Jego części wracają do obiegu i otrzymują kolejny adres.
Scenariusz zostawia nas z pytaniem:
Czy dom musi być jednorazowym układem materiałów, czy może stać się miejscem ich czasowego wykorzystania?
I jeszcze bardziej praktycznie:
Czy budując własny dom, zgodzilibyście się zapłacić kaucję za okna, drzwi albo konstrukcję, wiedząc, że po latach będzie można je zwrócić i odzyskać część ich wartości?