23. DOM DRZEWO – Czy można mieć własny ogród na czwartym piętrze?

Sześć lat temu ułożyłem na stole kilka starych cegieł. Nie planowałem wtedy dokładnej makiety budynku. Nie sprawdzałem skali, grubości stropów ani rzeczywistych wymiarów mieszkań. Chciałem zobaczyć, co się stanie, kiedy prostą i powtarzalną bryłę zaczniemy układać trochę inaczej niż zwykle.

Najpierw ustawiałem cegły dokładnie jedna nad drugą. Powstał układ przypominający zwykły budynek wielorodzinny, w którym kolejne kondygnacje mają podobny obrys, a mieszkania znajdują się bezpośrednio nad sobą.

Później obróciłem jedną z cegieł.

Niewielka zmiana wystarczyła, aby część powierzchni niższego elementu przestała być przykryta. Pojawiło się miejsce, które mogło stać się tarasem. Kiedy dołożyłem następne cegły i obróciłem je w kolejnych kierunkach, wokół budynku zaczęły powstawać następne odsłonięte powierzchnie.

Dopiero figurki, niewielkie meble i rośliny pozwoliły zobaczyć, czym te miejsca mogłyby się stać. Na jednym poziomie pojawił się stół, na innym fragment ogrodu, a gdzieś wyżej przestrzeń, w której można byłoby usiąść pod otwartym niebem.

Makieta koncepcji DOM DRZEWO. Obrócone względem siebie moduły odsłaniają dachy niższych mieszkań i tworzą miejsca na prywatne tarasy oraz ogrody.

Ta makieta nie rozwiązywała konstrukcji, komunikacji ani odwodnienia. Nie odpowiadała na pytanie, jak duże mogłyby być wysunięcia i ile ziemi można bezpiecznie umieścić kilka pięter nad ziemią. Pozwoliła natomiast uchwycić zasadę, do której wracam do dziś.

W typowym budynku wielorodzinnym prywatna przestrzeń zewnętrzna jest najczęściej dodawana do mieszkania w formie balkonu. Może być wygodny, ale zazwyczaj pozostaje wąskim pasem biegnącym wzdłuż elewacji. Mieści stolik, krzesła i kilka donic, lecz rzadko pozwala korzystać z niego tak swobodnie jak z tarasu przy domu.

Ogród daje coś więcej niż możliwość postawienia roślin. Można wyjść do niego bezpośrednio z salonu, zostać na zewnątrz przez kilka godzin, zjeść posiłek, dać dzieciom miejsce do zabawy albo urządzić przestrzeń zgodnie z własnymi potrzebami. Nad głową pozostaje niebo, światło zmienia się w ciągu dnia, a wnętrze i przestrzeń zewnętrzna zaczynają działać razem.

W budynku wielorodzinnym podobne miejsca otrzymują zwykle mieszkania na parterze oraz najdroższe lokale na ostatniej kondygnacji. Pomiędzy nimi znajduje się kilka lub kilkanaście pięter mieszkań, których kontakt z przestrzenią zewnętrzną ogranicza się do balkonu.

DOM DRZEWO jest próbą zmiany tego układu.

Zamiast powiększać balkon, zmieniam sposób ustawiania mieszkań. Kolejne kondygnacje obracają się wokół stałego rdzenia, w którym mogą znaleźć się schody, winda i piony instalacyjne. Mieszkanie położone wyżej nie przykrywa wtedy całego mieszkania znajdującego się poniżej. Odsłonięty fragment dachu może stać się prywatnym tarasem albo niewielkim ogrodem.

Rdzeń pozostaje nieruchomy i porządkuje budynek, natomiast mieszkania rozchodzą się wokół niego w różnych kierunkach. Przypomina to pień, z którego wyrastają kolejne gałęzie. Nazwa nie wynika więc z próby nadania budynkowi kształtu drzewa. Opisuje raczej sposób, w jaki jego kolejne poziomy rozwijają się wokół wspólnego środka.

Na razie jest to scenariusz, nie gotowy projekt. Jego wartość nie zależy od tego, czy budynek będzie wyglądał efektownie. Sprawdzianem jest możliwość stworzenia prywatnych, dobrze oświetlonych i rzeczywiście użytecznych przestrzeni zewnętrznych przy wielu mieszkaniach, a nie tylko przy kilku uprzywilejowanych lokalach.

Pytanie, od którego zaczynam ten eksperyment, jest więc bardzo konkretne:

Czy można mieć własny ogród, nie mieszkając w domu jednorodzinnym?

1. Czy marzymy o domu, czy o sposobie życia wokół niego?

Pytanie postawione przy makiecie ma sens tylko wtedy, gdy spróbujemy najpierw zrozumieć, czego właściwie szukamy w domu jednorodzinnym. Czy zależy nam przede wszystkim na osobnym budynku, czy raczej na prywatności, bezpośrednim wyjściu na zewnątrz i możliwości urządzenia przestrzeni wokół siebie?

Pragnienie domu pozostaje w Polsce bardzo silne. Według badania CBOS z 2022 roku 77 procent ankietowanych wolałoby mieszkać w domu jednorodzinnym, a 21 procent wybrałoby mieszkanie w budynku wielorodzinnym. Co ciekawe, nawet wśród osób mieszkających obecnie w blokach 57 procent zadeklarowało, że wolałoby dom. W odpowiedziach dotyczących wyboru miejsca zamieszkania wyraźnie pojawiały się również potrzeby posiadania ogrodu, kontaktu z naturą i bliskości terenów zielonych. Szczegółowe wyniki można znaleźć w raporcie CBOS „Jak Polacy chcieliby mieszkać?”.

Nie musi to jednak oznaczać, że wszystkich przyciąga sam dom rozumiany jako wolnostojący budynek. Dla części osób może być on jedynym znanym sposobem na uzyskanie cech, których nie znajdują w typowym mieszkaniu.

Jeżeli mieszkanie kojarzy się z niewielkim balkonem, sąsiadami widocznymi po obu stronach i brakiem miejsca, w którym można swobodnie spędzić czas na zewnątrz, wybór domu staje się zrozumiały. Daje on własny fragment ziemi, większą niezależność i możliwość urządzenia otoczenia zgodnie z potrzebami rodziny.

Z perspektywy pojedynczej osoby jest to często decyzja racjonalna. Jej szersze konsekwencje stają się widoczne dopiero wtedy, kiedy podobnego wyboru dokonują setki kolejnych rodzin.

Wyobraźmy sobie teren na obrzeżach miasta podzielony na sto działek o powierzchni ośmiuset metrów kwadratowych. Same działki zajmą osiem hektarów. Trzeba do tego dodać drogi, chodniki, dojazdy, sieci wodociągowe, kanalizację, energię i odwodnienie. Na dużym obszarze zamieszka stosunkowo niewiele osób, ponieważ każda rodzina otrzyma osobny fragment ziemi, a pomiędzy budynkami pozostaną wymagane odległości.

Na planie takie osiedle może wyglądać spokojnie i atrakcyjnie. W codziennym życiu szybko pojawiają się jednak większe odległości. Dziecko trzeba zawieźć do szkoły, później ktoś jedzie do pracy, a po południu potrzebny jest kolejny wyjazd po zakupy albo na zajęcia. Samochód stopniowo przestaje być wyborem i staje się podstawowym sposobem organizowania dnia.

Nie zawsze wynika to z zamiłowania mieszkańców do jazdy samochodem. Przy rozproszonej zabudowie trudniej zapewnić częsty transport publiczny, ponieważ autobus przejeżdżający przez duży teren obsługuje niewielką liczbę osób. Sklep, przedszkole czy przychodnia również potrzebują odpowiedniej liczby użytkowników, żeby mogły działać blisko miejsca zamieszkania.

Podobnie wygląda kwestia infrastruktury. Ten sam kilometr ulicy, wodociągu lub kanalizacji może w zwartej dzielnicy obsługiwać znacznie więcej gospodarstw domowych niż na osiedlu domów jednorodzinnych. Sieci trzeba jednak wybudować, naprawiać i utrzymywać niezależnie od liczby korzystających z nich mieszkańców.

Nie oznacza to, że dom jednorodzinny jest złym miejscem do życia. Dla wielu osób pozostanie najlepszym wyborem. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się jedyną dostępną odpowiedzią na potrzebę prywatności, zieleni i własnej przestrzeni na zewnątrz.

Po jednej stronie mamy wówczas mieszkanie w zwartej zabudowie, położone blisko szkół, usług i transportu. Po drugiej dom oferujący ogród, swobodę i większą niezależność. W praktyce wybieramy cały pakiet. Trudno zachować bliskość miasta bez rezygnowania z części prywatności, a własny ogród bez przyjęcia kosztów i zależności związanych z osobną działką.

Być może warto więc oddzielić potrzebę od rozwiązania, do którego przywykliśmy. Jeżeli najbardziej zależy nam na możliwości wyjścia z salonu na zewnątrz, posadzenia roślin, ustawienia stołu i urządzenia własnej przestrzeni, nie wszystkie te rzeczy muszą być na stałe związane z domem stojącym pośrodku działki.

Czy własny ogród zawsze musi oznaczać osobną działkę?

2. Czy większy balkon wystarczy, żeby poczuć się jak w ogrodzie?

Najprostszą odpowiedzią na potrzebę własnej przestrzeni na zewnątrz wydaje się powiększenie balkonu. Skoro mały pozwala ustawić tylko dwa krzesła i kilka donic, to po dodaniu kolejnych metrów powinien w pewnym momencie zacząć działać jak taras albo niewielki ogród.

Sama powierzchnia nie mówi jednak wszystkiego.

Balkon może być długi i na rzucie wyglądać całkiem okazale, ale jeśli ma tylko 1,2 metra głębokości, nadal pozostaje wąskim pasem przy elewacji. Po ustawieniu stolika i krzeseł większość miejsca zostaje zajęta. Każda kolejna czynność wymaga przesuwania wyposażenia, a kilka osób ma trudność ze swobodnym poruszaniem się.

Dobrze pokazują to badania przeprowadzone przez Martę Smektałę i Magdalenę Baborską-Narożny. Badaczki obserwowały 3198 balkonów na trzynastu wrocławskich osiedlach, a następnie rozmawiały z mieszkańcami, architektami, deweloperami i osobami zajmującymi się sprzedażą mieszkań.

Typowy balkon oferowany na rynku miał od 3,5 do 5 metrów kwadratowych powierzchni i od 1,2 do 1,5 metra głębokości. Tyle wystarczało na mały stolik i krzesła, ale mieszkańcy zwracali uwagę, że przestrzeń staje się niewygodna, gdy chcą robić na niej kilka rzeczy jednocześnie. Duże balkony były wykorzystywane do dobrowolnych aktywności, takich jak odpoczynek, jedzenie, rozmowa czy zabawa, niemal trzykrotnie częściej niż mniejsze. Badanie pokazało również znaczenie proporcji, widoku, hałasu i poczucia prywatności. Pełne wyniki opisano w artykule „The use of apartment balconies: context, design and social norms”.

Punktem odniesienia mogą być również londyńskie standardy projektowania mieszkań. Dla lokalu przeznaczonego dla jednej lub dwóch osób wymagają co najmniej 5 metrów kwadratowych prywatnej przestrzeni zewnętrznej oraz minimum 1,5 metra szerokości i głębokości. Jest to jednak poziom pozwalający na podstawowe użytkowanie, a nie powierzchnia, którą automatycznie zaczynamy odczuwać jak ogród. Londyńskie wytyczne pokazują raczej, kiedy balkon przestaje być wyłącznie dekoracją elewacji.

Nie znalazłem wiarygodnego badania, które wyznaczałoby dokładną granicę między balkonem i ogrodem. Można jednak spróbować określić ją przez sposób korzystania z przestrzeni.

Wyobraźmy sobie taras o wymiarach 3 na 5 metrów. Wzdłuż jednej krawędzi pozostawiamy głębszy pas na rośliny. W pozostałej części mieści się stół z krzesłami, miejsce do odpoczynku i swobodne przejście. Nie trzeba przenosić donic przed każdym posiłkiem ani składać mebli, kiedy pojawiają się goście. Różne czynności mogą odbywać się jednocześnie, ponieważ przestrzeń pozwala podzielić się na kilka części.

Dlatego w koncepcji DOM DRZEWO przyjmuję roboczo, że prywatny taras powinien mieć od 12 do 20 metrów kwadratowych oraz przynajmniej 2,5 metra głębokości. Nie jest to norma wynikająca z badań. To założenie projektowe, które pozwala przestać traktować taras jako pas biegnący wzdłuż elewacji i zacząć myśleć o nim jak o zewnętrznym pokoju połączonym z niewielkim ogrodem.

Nawet 20 metrów kwadratowych nie wystarczy jednak, jeśli taras znajdzie się dokładnie naprzeciwko okien lub balkonów sąsiadów. Świadomość, że ktoś może obserwować każdy posiłek i rozmowę, szybko ogranicza swobodę korzystania z przestrzeni.

W domu jednorodzinnym prywatność najczęściej uzyskujemy przez odległość, ogrodzenie i zieleń. W zwartej zabudowie nie możemy stale zwiększać odległości między mieszkaniami, ponieważ stracilibyśmy gęstość, którą chcemy zachować. Prywatność trzeba więc budować układem przestrzeni, kierunkiem otwarć i kontrolowaniem wzajemnych widoków.

Dobrym przykładem takiego myślenia jest zaprojektowany przez OMA zespół Nexus World Housing w Fukuoce. Składa się z 24 trzypoziomowych domów ustawionych blisko siebie w dwóch zwartych blokach. Każdy z nich ma jednak własny pionowy dziedziniec, który doprowadza światło do wnętrza i tworzy prywatną przestrzeń. Domy nie potrzebują dużych działek, ponieważ architektura ogranicza przypadkowe spojrzenia i starannie kieruje otwarcia.

To istotna wskazówka dla DOMU DRZEWA. Prywatna przestrzeń zewnętrzna nie stanie się ogrodem tylko dlatego, że otrzyma odpowiednią liczbę metrów. Musi pozwalać na różne sposoby użytkowania, pozostawiać miejsce na rośliny i dawać poczucie, że można zachowywać się na niej równie swobodnie jak we własnym domu.

Zamiast pytać wyłącznie, jak powiększyć balkon, trzeba więc sprawdzić, czy można inaczej ułożyć całe mieszkania.

3. Czy ogród można przenieść na czwarte piętro?

Duży balkon może być bardzo wygodnym miejscem. Jeżeli znajduje się pod równie głębokim balkonem sąsiada, jest częściowo chroniony przed deszczem, nadmiernym słońcem i wiatrem. Może działać jak zewnętrzny pokój połączony z salonem.

Nie daje jednak dokładnie tego samego doświadczenia co taras przy domu.

Różnica nie wynika wyłącznie z liczby metrów. Na tarasie przy domu nad głową pozostaje otwarte niebo. Światło zmienia się w ciągu dnia, deszcz dociera do roślin, a słońce może oświetlać zarówno ogród, jak i wnętrze mieszkania. Przestrzeń jest mniej osłonięta, ale dzięki temu mocniej odczuwamy pogodę i porę roku.

Jeżeli chcemy uzyskać podobną relację kilka pięter nad ziemią, nie wystarczy powiększyć elementu doczepionego do elewacji. Trzeba zmienić sposób układania mieszkań.

Typowy budynek wielorodzinny można wyobrazić sobie jako stos podobnych pudełek. Kolejne kondygnacje mają zbliżony obrys, a mieszkania znajdujące się wyżej stoją dokładnie nad mieszkaniami położonymi niżej. Jest to rozwiązanie logiczne i ekonomiczne. Ściany, słupy oraz instalacje mogą przebiegać pionowo, a powtarzalność ułatwia projektowanie i wykonanie.

Taki układ ma jednak prostą konsekwencję. Dach każdego mieszkania zostaje w całości przykryty przez następną kondygnację. Prywatną przestrzeń zewnętrzną można dodać głównie poza obrysem budynku, dlatego pojawia się jako balkon wysunięty przed elewację albo loggia wycięta w bryle.

W koncepcji DOM DRZEWO zachowuję powtarzalne mieszkania, ale zmieniam regułę ich układania.

Wyobraźmy sobie wydłużony moduł mieszkalny. W jego środkowej części znajduje się stały rdzeń, w którym można umieścić schody, windę oraz piony instalacyjne. Rdzeń pozostaje w tym samym miejscu na wszystkich kondygnacjach. Łączy cały budynek i zapewnia dostęp do kolejnych mieszkań.

Pierwszy moduł ustawiamy w jednym kierunku. Moduł znajdujący się wyżej obracamy wokół rdzenia o 90 stopni. Na następnych kondygnacjach powtarzamy tę zasadę, układając mieszkania naprzemiennie.

Powtarzalne mieszkanie + stały rdzeń + obrót = ogród na dachu niższego mieszkania.

Mieszkania nadal są połączone wspólnym pionowym rdzeniem, ale nie pokrywają się już dokładnie w rzucie. Po obróceniu górnego modułu część dachu mieszkania znajdującego się niżej pozostaje odsłonięta.

Ta powierzchnia może stać się tarasem należącym do mieszkania położonego wyżej. Nie trzeba dodawać do elewacji osobnej platformy. Prywatna przestrzeń zewnętrzna powstaje pomiędzy przesuniętymi względem siebie mieszkaniami.

Można wyjść na nią bezpośrednio z salonu. Nad dużą częścią tarasu pozostaje otwarte niebo, więc docierają tam słońce i deszcz. Pojawia się miejsce na głębsze podłoże, większe rośliny oraz różne sposoby korzystania z przestrzeni. Taras nie musi już być wąskim pasem ciągnącym się wzdłuż balustrady. Może przyjąć proporcje zewnętrznego pokoju połączonego z niewielkim ogrodem.

Co istotne, takie miejsca nie są przeznaczone wyłącznie dla mieszkań na parterze i ostatniej kondygnacji. Zależność powtarza się na kolejnych poziomach. Dach jednego mieszkania staje się przestrzenią zewnętrzną innego, dzięki czemu prywatne tarasy mogą pojawiać się na wielu piętrach budynku.

Obrót o 90 stopni jest czytelny na diagramie i pozwala szybko wyjaśnić zasadę. Prawdziwa działka nie jest jednak abstrakcyjną kartką. Ma określone strony świata, widoki, sąsiednie budynki i miejsca bardziej narażone na wiatr. Dlatego następne pytanie dotyczy nie samego obrotu, lecz kierunku, w którym powinny zwracać się poszczególne mieszkania.

4. Czy każda kondygnacja musi obracać się o 90 stopni?

Obrót o 90 stopni dobrze sprawdza się na pierwszym diagramie. Jest czytelny i pozwala szybko zrozumieć zasadę. Dolne mieszkanie ustawiamy w jednym kierunku, górne obracamy prostopadle, a pomiędzy nimi pojawia się odsłonięty fragment dachu.

Nie oznacza to jednak, że rzeczywisty budynek powinien działać jak mechanizm, w którym wszystkie kondygnacje obracają się zawsze o ten sam kąt.

Gdybyśmy bez zastanowienia powtarzali ten ruch, otrzymalibyśmy wyrazistą bryłę, ale jej forma szybko stałaby się ważniejsza od warunków panujących na działce. Jeden taras mógłby zostać skierowany na południe, inny w stronę ruchliwej ulicy, a kolejny dokładnie naprzeciwko okien sąsiedniego budynku. Reguła działałaby geometrycznie, ale nie zawsze prowadziłaby do dobrych miejsc do mieszkania.

Każda działka ma własny układ. Z jednej strony może znajdować się park, z drugiej parking albo ściana sąsiedniego domu. Niższe kondygnacje bywają zacienione przez otaczającą zabudowę, podczas gdy wyżej pojawiają się dalsze widoki i mocniejszy wiatr. Taras skierowany na południe otrzyma dużo słońca, ale latem może się nadmiernie nagrzewać. Taras północny będzie chłodniejszy, lecz trudniej będzie utrzymać na nim część roślin.

Kąt obrotu powinien więc być narzędziem pozwalającym reagować na miejsce, a nie wartością obowiązującą w całym budynku.

Jedna kondygnacja może odchylić się tylko nieznacznie, aby skierować taras w stronę porannego lub popołudniowego słońca. Kolejna może obrócić się mocniej, ponieważ powyżej dachów sąsiednich budynków pojawia się widok na zieleń. Inna może pozostać bliżej podstawowego ustawienia, aby nie zacieniać ogrodu znajdującego się niżej.

Obrót nie musi być powtarzany mechanicznie. Kolejne mieszkania mogą zmieniać kierunek w odpowiedzi na światło, widoki i sąsiednią zabudowę.

Na niższych piętrach budynek może mocniej reagować na ulicę. Jego ustawienie może porządkować pierzeję, osłaniać wejście albo tworzyć spokojniejszą przestrzeń od strony podwórza. Wyżej, gdzie bezpośrednia relacja z chodnikiem ma mniejsze znaczenie, mieszkania mogą stopniowo zwracać się w stronę słońca i dalszego krajobrazu. Budynek nie musi więc mieć jednej orientacji od parteru aż po dach.

Obrót może również pomagać w budowaniu prywatności. Jeżeli dwa tarasy zostaną skierowane dokładnie ku sobie, mieszkańcy będą stale znajdować się w polu widzenia sąsiadów. Czasami wystarczy niewielka zmiana kąta, aby widok ominął sąsiedni ogród. Podobny efekt mogą dać fragment pełnej ściany, odpowiednie położenie okien i właściwie zaplanowana zieleń.

Na wyższych kondygnacjach trzeba wziąć pod uwagę wiatr. Całkowicie odsłonięty taras może wyglądać atrakcyjnie na wizualizacji, ale podczas silniejszych podmuchów trudno będzie z niego korzystać. Obrócony moduł może tworzyć fragment osłonięty własną ścianą. Część ogrodu pozostanie wtedy otwarta na słońce i widok, a część stanie się spokojniejszym miejscem na stół oraz większe rośliny.

Poszczególne potrzeby nie zawsze będą prowadziły w tym samym kierunku. Najlepszy widok może znajdować się od północy, najwięcej słońca od południa, a osłona przed hałasem jeszcze z innej strony. Projektowanie nie polega więc na znalezieniu jednego idealnego kąta. Wymaga porównania warunków i zdecydowania, które z nich są najważniejsze dla konkretnego mieszkania.

Ostateczna forma DOMU DRZEWA nie powinna być wcześniej narzuconą rzeźbą. Może powstawać jako zapis kolejnych decyzji dotyczących światła, widoku, prywatności, wiatru i otoczenia. Stały rdzeń porządkuje budynek, a obracające się wokół niego mieszkania odpowiadają na warunki pojawiające się na różnych wysokościach.

Dzięki temu każdy taras może otrzymać trochę inną orientację i stopień osłonięcia. Różnice, które na diagramie wyglądają jak zabieg formalny, w codziennym użytkowaniu mogą prowadzić do zupełnie innych sposobów życia na zewnątrz.

5. Jak mieszkałoby się w DOMU DRZEWO?

Na diagramie tarasy są pustymi płaszczyznami powstałymi pomiędzy obróconymi mieszkaniami. Rysunek pokazuje zasadę budynku, ale nie mówi jeszcze, czy stworzone w ten sposób miejsca rzeczywiście będą potrzebne mieszkańcom.

Można to sprawdzić, wyobrażając sobie zwykły dzień.

Mieszkaniec jednej z kondygnacji otwiera rano drzwi z salonu i wychodzi na taras. Nie planuje dłuższego pobytu. Chce przez kilka minut posiedzieć na zewnątrz, sprawdzić rośliny albo zjeść śniadanie. Jeżeli przestrzeń jest dostępna bezpośrednio z części dziennej, zaczyna być używana spontanicznie. Nie wymaga pakowania rzeczy ani schodzenia windą. Pozostaje częścią domu, chociaż znajduje się pod otwartym niebem.

Piętro wyżej może mieszkać rodzina z dziećmi. Ich ogród nie musi przypominać starannie zaprojektowanego tarasu z katalogu. Ważniejsze będzie miejsce na zabawki, niewielki stolik i fragment wolnej podłogi. Dziecko może wyjść na zewnątrz, podczas gdy rodzic nadal przebywa w kuchni lub salonie i widzi je przez otwarte drzwi.

Taki taras nie zastąpi parku, podwórka ani placu zabaw. Nie powinien odcinać mieszkańców od wspólnych przestrzeni osiedla. Może jednak ułatwić codzienność, zwłaszcza wtedy, gdy wyjście z dzieckiem na zewnątrz nie musi za każdym razem oznaczać osobnej wyprawy.

W innym mieszkaniu taras może służyć głównie do pracy i odpoczynku. Dla osoby spędzającej wiele godzin przy biurku możliwość wyjścia na kilka minut na zewnątrz będzie miała inną wartość niż dla rodziny z dziećmi. Starszy mieszkaniec może natomiast korzystać z własnego ogrodu także wtedy, gdy rzadziej wychodzi z budynku.

Nie istnieje więc jeden wzór prawidłowego użytkowania takiej przestrzeni. Jeden mieszkaniec obsadzi ją wysokimi trawami, ziołami i krzewami. Inny pozostawi więcej wolnego miejsca. Pojawią się stoły, leżaki, skrzynie, lampki, parasole, zabawki i osłony przeciwsłoneczne. Budynek z czasem zacznie pokazywać różne sposoby życia swoich mieszkańców.

Nie traktuję tego jako problemu, który należy całkowicie wyeliminować. Dom jednorodzinny również zmienia się po zamieszkaniu. W ogrodach pojawiają się przedmioty, których nie było na wizualizacjach, ponieważ przestrzeń zaczyna odpowiadać na rzeczywiste potrzeby. Podobnie może być w DOMU DRZEWO.

Projekt powinien przewidzieć tę zmienność. Zamiast narzucać jeden sposób urządzenia tarasu, może określić miejsca przeznaczone na głębsze donice, lekkie meble, osłony i przechowywanie. Dzięki temu mieszkańcy zachowają swobodę, a kolejne dodatki nie będą musiały wyglądać jak przypadkowe elementy doczepiane do elewacji.

Indywidualność ogrodów nie oznacza jednak pełnej niezależności. Tarasy należą do konkretnych mieszkań, lecz pozostają częścią wspólnego budynku. Dźwięk rozmowy, zapach jedzenia, dym papierosowy albo woda z podlewania mogą docierać na inne kondygnacje. Korzystanie z własnego ogrodu wymaga więc podobnej uważności jak mieszkanie za wspólną ścianą.

Część możliwych konfliktów można ograniczyć przez odpowiednie przesunięcie tarasów, skierowanie widoków i zaprojektowanie osłon. Potrzebne będą również jasne zasady dotyczące podlewania, grillowania, palenia i głośnego korzystania z przestrzeni. Architektura może pomóc budować prywatność, ale nie usunie obecności innych mieszkańców.

Ogród kilka pięter nad ziemią nie zastąpi wszystkich cech własnej działki. Nie daje bezpośredniego kontaktu z gruntem i nie pozwala dowolnie sadzić dużych drzew. Może jednak zachować sporą część codziennego doświadczenia ogrodu: łatwe wyjście na zewnątrz, miejsce dla roślin, zmieniające się światło i przestrzeń, którą można urządzić po swojemu.

Jeżeli tarasy rzeczywiście zostaną zamieszkane i z czasem zaczną wyglądać inaczej, będzie to oznaczało, że reguła przestrzenna zaczęła działać. Aby stało się to możliwe, budynek musi jednak udźwignąć również ziemię, wodę, rośliny oraz wszystkie techniczne konsekwencje ogrodu umieszczonego nad czyimś mieszkaniem.

6. Czy DOM DRZEWO da się naprawdę zbudować?

Makieta pozwala szybko sprawdzić relacje między bryłami, ale cegły można przesuwać bez zastanawiania się nad tym, w jaki sposób ich ciężar zostanie przeniesiony na fundamenty. W rzeczywistym budynku każde wysunięcie mieszkania, warstwa ziemi i ilość zatrzymanej wody muszą zostać uwzględnione w obliczeniach.

Najbardziej uporządkowanym elementem koncepcji jest stały rdzeń. Schody, winda i piony instalacyjne mogą przebiegać przez wszystkie kondygnacje w tym samym miejscu. Rdzeń łączy budynek, organizuje komunikację i może go usztywniać. Nie rozwiązuje jednak automatycznie konstrukcji obracających się mieszkań.

Kiedy kondygnacja zostaje przesunięta względem tej znajdującej się niżej, jej część zaczyna działać jak wspornik. Można porównać to do półki zamocowanej do ściany. Im dalej ustawimy na niej ciężki przedmiot, tym większe siły pojawią się przy mocowaniu. W DOMU DRZEWO zamiast książek mamy ciężar podłóg, ścian, wyposażenia i mieszkańców.

Taki układ jest możliwy, ale wymaga kontroli długości wysunięć oraz znalezienia czytelnej drogi przekazywania obciążeń. Część mieszkań może opierać się na rdzeniu, ścianach i podporach ukrytych w kondygnacjach poniżej. W innych miejscach potrzebne mogą być mocniejsze stropy albo elementy konstrukcyjne obejmujące większy fragment budynku. Konkretne rozwiązanie zależałoby od rozpiętości, wysokości i wybranej technologii.

Im bardziej swobodna stanie się forma, tym bardziej skomplikowana i kosztowna będzie konstrukcja. Dlatego realny budynek nie powinien składać się z kilkunastu całkowicie różnych kondygnacji. Rozsądniejsze byłoby opracowanie kilku powtarzalnych modułów i ograniczonej liczby sposobów ich obracania. Budynek nadal reagowałby na otoczenie, ale robiłby to za pomocą systemu możliwego do wielokrotnego zastosowania.

Kolejnym obciążeniem jest sam ogród. Na zwykłym balkonie ustawiamy meble i kilka donic. Taras z głębszym podłożem, krzewami i możliwością zatrzymywania deszczu waży znacznie więcej.

Można to zobaczyć na prostym przykładzie. Podczas opadu o wysokości 20 milimetrów na taras o powierzchni 20 metrów kwadratowych spada około 400 litrów wody. To w przybliżeniu 400 kilogramów. Część wody odpłynie, część pozostanie w podłożu, a część może zostać zmagazynowana. Konstrukcję trzeba projektować również dla sytuacji, w której ziemia jest nasiąknięta, zbiorniki wypełnione, a zimą dochodzi do tego ciężar śniegu.

Większe rośliny nie mogą być więc ustawiane w dowolnym miejscu. Głębsze donice i miejsca przewidziane na krzewy lub niewielkie drzewa najlepiej lokować tam, gdzie pod nimi znajdują się ściany, podpory albo mocniejsze fragmenty stropu. Projekt zieleni powinien powstawać razem z projektem konstrukcji, a nie być dodawany dopiero po zaprojektowaniu budynku.

Dach niższego mieszkania staje się jednocześnie podłogą ogrodu znajdującego się wyżej. Musi chronić wnętrze przed wodą, umożliwiać odprowadzenie nadmiaru deszczu oraz pozostać dostępny do kontroli i napraw. Nad izolacją przeciwwodną potrzebne są warstwy ochronne, drenaż, odpowiednio dobrane podłoże i zabezpieczenie przed korzeniami. Spadki kierują wodę do odpływów, a przelewy awaryjne chronią taras, gdy wpust zostanie zatkany albo opad okaże się wyjątkowo intensywny.

Woda nie musi być traktowana wyłącznie jako problem. Część deszczu może pozostać w podłożu i później zostać wykorzystana przez rośliny. Można również gromadzić ją w zbiorniku do podlewania. Retencja nie oznacza jednak zatrzymania całego opadu na dachu. Chodzi o wykorzystanie części wody i spowolnienie odpływu, przy zachowaniu bezpiecznej drogi odprowadzenia nadmiaru.

Do sprawdzenia pozostają także światło, wiatr, bezpieczeństwo pożarowe, ewakuacja i balustrady. Wysunięta kondygnacja może latem chronić niższe mieszkanie przed przegrzewaniem, ale zimą ograniczać dostęp słońca. Zieleń i układ tarasów nie mogą utrudniać ewakuacji ani sprzyjać rozprzestrzenianiu się ognia. Każdy ogród musi być również bezpieczny dla dzieci i dostępny dla ekip wykonujących przeglądy.

Istotne będzie ustalenie odpowiedzialności za późniejsze utrzymanie. Mieszkaniec może dbać o rośliny i własne wyposażenie, lecz hydroizolacja, odpływy oraz część instalacji pozostają elementami całego budynku. Muszą być regularnie kontrolowane także wtedy, gdy znajdują się pod prywatnym ogrodem.

Żaden z tych problemów nie przekreśla koncepcji. Rdzenie komunikacyjne, wysunięte kondygnacje, zielone dachy i tarasy retencyjne są rozwiązaniami stosowanymi we współczesnym budownictwie. Trudność polega na połączeniu ich w jeden system, który będzie jednocześnie trwały, możliwy do utrzymania i dostępny cenowo.

DOM DRZEWO pozostaje na razie scenariuszem. Jego dalsze rozwinięcie wymagałoby uproszczenia geometrii, ograniczenia wysunięć i zaprojektowania powtarzalnej konstrukcji. Dopiero wtedy można byłoby sprawdzić, ile z przestrzennej idei uda się zachować w rzeczywistym budynku.

7. Czy ogród na piętrze musi być luksusem?

W typowym budynku wielorodzinnym największe prywatne przestrzenie zewnętrzne pojawiają się zwykle w dwóch miejscach. Mieszkania na parterze mogą otrzymać niewielkie ogródki, a lokale na ostatniej kondygnacji duże tarasy. Pomiędzy nimi znajdują się mieszkania z balkonami o znacznie mniejszej powierzchni.

Taki układ jest łatwy do zrozumienia. Na parterze mamy dostęp do gruntu, a na dachu nie ma kolejnej kondygnacji, która ograniczałaby powierzchnię tarasu. Największe przestrzenie zewnętrzne trafiają jednak często do najdroższych mieszkań.

Jeżeli podobnie miałby działać DOM DRZEWO, jego przestrzenna zasada niewiele by zmieniła. Otrzymalibyśmy efektowny budynek z kilkoma zielonymi apartamentami, ale większość mieszkańców nadal korzystałaby z tradycyjnych balkonów.

Sens tej koncepcji polega na rozłożeniu prywatnych ogrodów na wielu kondygnacjach. Nie wszystkie muszą być identyczne. Jeden może być większy i skierowany na południe, inny bardziej osłonięty, a kolejny otwarty na dalszy widok. Każde mieszkanie powinno jednak otrzymać przestrzeń, która pozwala na coś więcej niż ustawienie dwóch krzeseł przy balustradzie.

Największą przeszkodą może okazać się koszt. Obracające się kondygnacje komplikują konstrukcję, elewację, odwodnienie i prowadzenie części instalacji. Jeżeli każde mieszkanie zostanie zaprojektowane jako osobny wyjątek, budynek szybko stanie się drogi zarówno w realizacji, jak i późniejszym utrzymaniu.

Dlatego różnorodność tarasów powinna wynikać z ograniczonego zestawu powtarzalnych rozwiązań. Kilka typów mieszkań, kilka sprawdzonych kątów obrotu i te same detale odwodnienia mogą stworzyć zróżnicowaną bryłę bez projektowania każdej kondygnacji od początku. Głębsze donice można umieszczać nad podporami, a odpływy i instalacje prowadzić w powtarzalnych strefach.

Takie uproszczenie nie jest rezygnacją z idei. Przeciwnie, może zdecydować o tym, czy pozostanie ona jedynie efektowną makietą, czy stanie się możliwym do powtarzania sposobem budowania.

DOM DRZEWO nie musi być wysoką wieżą. Można wyobrazić sobie budynek mający cztery, pięć lub sześć kondygnacji, wpisany w miejską ulicę albo większe osiedle. Mniejsza wysokość ogranicza działanie wiatru, ułatwia kontakt z otoczeniem i pozwala zachować bardziej domową skalę tarasów. Upraszcza również konstrukcję w porównaniu z budynkiem wysokościowym.

Nie oznacza to, że mieszkania z dużymi ogrodami automatycznie staną się tanie. Dodatkowa przestrzeń, mocniejsza konstrukcja i zieleń zawsze będą miały swoją cenę. Pytanie brzmi raczej, czy można tak uporządkować cały system, aby prywatny taras nie był wyłącznie oznaką luksusu, ale stał się jedną z podstawowych cech mieszkania.

To jeden z najważniejszych sprawdzianów tej typologii. Jeżeli ogrody trafią tylko do kilku najwyżej położonych apartamentów, DOM DRZEWO pozostanie atrakcyjną formą. Jeżeli uda się zaoferować je na wielu kondygnacjach, może stać się rzeczywistym poszerzeniem wyboru pomiędzy zwykłym mieszkaniem i domem na osobnej działce.

Czy ogród kilka pięter nad ziemią mógłby wystarczyć?

Kiedy po sześciu latach patrzę na makietę zbudowaną ze starych cegieł, nadal nie widzę w niej gotowego budynku. Nie wiem jeszcze, jak duże mogłyby być wysunięcia, ile mieszkań powinno znaleźć się na jednej kondygnacji ani czy cały układ udałoby się zrealizować przy rozsądnych kosztach.

Widzę za to prostą zmianę, która otwiera inne możliwości projektowania.

W zwykłym budynku dach mieszkania znika pod kolejną kondygnacją. W DOMU DRZEWO może stać się przestrzenią należącą do sąsiada mieszkającego wyżej. Nie jest już niewykorzystaną powierzchnią ukrytą wewnątrz bryły. Pojawiają się na nim rośliny, stół, miejsce do odpoczynku i codziennego spędzania czasu na zewnątrz.

Taka przestrzeń nie zamieni mieszkania na czwartym piętrze w dom jednorodzinny. Nadal będziemy korzystać ze wspólnej klatki schodowej, windy, konstrukcji i instalacji. Nie otrzymamy własnego gruntu ani pełnej niezależności od sąsiadów. Ogród umieszczony na dachu będzie wymagał innych zasad użytkowania, utrzymania i odpowiedzialności.

Może jednak zmienić sposób, w jaki odczuwamy własne mieszkanie.

Jeżeli można otworzyć drzwi z salonu i wyjść do prywatnej przestrzeni pod gołym niebem, różnica między domem i mieszkaniem staje się mniej jednoznaczna. Część potrzeb, które zwykle wiążemy z osobną działką, może zostać zrealizowana także w zwartej zabudowie.

Nie chodzi więc o zastępowanie wszystkich domów jednorodzinnych budynkami podobnymi do DOMU DRZEWA. Dla wielu osób własna działka pozostanie najlepszym wyborem. Warto jednak poszukiwać większej liczby możliwości pomiędzy domem na obrzeżach miasta a mieszkaniem z niewielkim balkonem.

Powodzenie tej typologii nie zależałoby od tego, czy powstałaby efektowna bryła przypominająca drzewo. Prawdziwym sprawdzianem byłyby zwyczajne ślady użytkowania: rośliny wybrane przez mieszkańców, meble pozostawione na tarasie, otwarte drzwi z salonu i przestrzenie, na których rzeczywiście ktoś chce przebywać.

DOM DRZEWO pozostaje scenariuszem. Nie daje jeszcze gotowej odpowiedzi, ale pozwala inaczej postawić pytanie o przyszłość mieszkania w mieście.

Czy mieszkanie kilka pięter nad ziemią, z własnym ogrodem otwartym na słońce i niebo, dawałoby Wam wystarczające poczucie domu, żeby zrezygnować z domu jednorodzinnego?

Od scenariusza do rzeczywistego budynku

Ten tekst, podobnie jak cały projekt „52 domy”, nie przedstawia gotowego rozwiązania katalogowego. DOM–DRZEWO zaczyna się od pytania: czy mieszkanie w budynku wielorodzinnym może oferować własną przestrzeń na zewnątrz, która rzeczywiście działa jak niewielki ogród?

Diagramy i makieta pokazują podstawową zasadę. Kolejne części budynku obracają się wokół wspólnego rdzenia, odsłaniając fragmenty dachów, które mogą stać się ogrodami mieszkań położonych wyżej. Jej prawdziwy sprawdzian rozpocząłby się jednak dopiero na konkretnej działce. Proporcje terenu, strony świata, sąsiednia zabudowa, widoki i potrzeba prywatności wpłynęłyby na wielkość oraz kierunek obrotu poszczególnych kondygnacji.

Równie ważne byłyby konstrukcja, komunikacja, odwodnienie oraz ciężar podłoża, roślin i zatrzymanej wody. Nie chodziłoby więc o powtórzenie bryły pokazanej na makiecie, ale o sprawdzenie, jak jej główna zasada może zostać dostosowana do rzeczywistego miejsca i programu inwestycji.

Jeżeli ten sposób myślenia jest bliski temu, jak wyobrażasz sobie planowaną inwestycję, zapraszam do współpracy projektowej. Możemy zacząć od analizy działki i przygotowania scenariusza zabudowy. Nie chodzi o zakup gotowego DOMU–DRZEWA, lecz o wykorzystanie jego idei jako początku indywidualnego projektu.

Właśnie w ten sposób rozwijam „52 domy”: jako zbiór typologii, które mogą pozostać eksperymentami zapisanymi w tekście, diagramie i makiecie, ale mogą również stać się początkiem rzeczywistej architektury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *